środa, 7 kwietnia 2010

Les miserables i kaczka

Na Święta pojechaliśmy do Londynu. Bylo cudownie.
Przyjechalismy w piatek i poszlismy kupic bilety na musical. Wybralismy Les miserables, czyli Nedznicy na podstawie powiesci Victora Hugo. Jest to najdluzej grany musical na West endzie! Przedstawienie bylo wspaniale, aktorzy swietnie spiewali, muzyka byla fantastyczna... Ach! Ja oczywiscie sie poplakalam, ale tylko dlatego, ze mi sie podobalo!;-) Musicale sa moim nowym ulubionym sposobem spedzania czasu:-)

A drugim ulubionym jest jedzenie kaczki! Tak, tak. Przed wyjazdem Louisa powiedziala nam, ze w Londynie jest taka restauracja chinska, gdzie serwuja najlepsza kaczke w Anglii - four seasons. Four seasons to oczywiscie nazwa restauracji, nie kaczki! W kazdym razie zrobilam research, z ktorego wynikalo, ze miejsce jest bardzo popularne, wiec Michal zarezerwowal stolik. I dzieki bogu!! Poszlismy tam w sobote wieczorem. Przed restauracja - dzikie tlumy, na wystawie kucharz kroi kaczki;-) przecisnelismy sie przez tlum i zamowilismy. Coz to byla za uczta! Pyszna i krotka, bo jak tylko odlozylismy paleczki, pojawil sie kelner z rachunkiem;-) Po nas jeszcze wiele osob czekalo...

Jednym slowem, w Londynie bylo super. Tylko cockney akcent zostal zastapiony polish akcentem;-)

Brak komentarzy: