Sytuacja się jeszcze bardziej skomplikowała gdy okazało się, że wiele osób poznaje tego pacjenta, że był u nas w ubiegłym roku ale... pod innym imieniem i nazwiskiem, z inną datą urodzenia!!
I zaczęło się śledztwo, prowadzone przez pielęgniarkę oddziałową. Moim zadaniem było zapewnianie pacjenta, że wszystko jest w porządku, żeby się tylko nie domyślił.
Po dwóch dniach okazało się, że pacjent figuruje w kartotekach policyjnych jako "osoba zaginiona". Ale to jeszcze nic, bo na trzeci dzień poinformowano nas, że jednak nie zaginiony, tylko... ścigany!!!Czwartego dnia wszystkie badania powróciły negatywne i pacjent mógł zostać zwolniony - prosto w objęcia policji, która wyprowadziła go z oddziału w kajdankch!
Ach, moje życie, jak w filmie:-)
A to w Chester - deszczowo...