środa, 16 lutego 2011

racist on races

W ubiegłą sobotę wybraliśmy się na wyścigi psów. Aż do tamtego czasu nie widziałam, że coś takiego istnieje a tu proszę! I było całkiem fajnie, chociaż nie będzie to moja nowa ulubiona rozrywka;-)
Ale nie o tym...

Siedzieliśmy sobie wygodnie przy stoliku a w pobliżu stała grupka Anglików. W pewnym momencie jedna piędziesięcioletnia, kompletnie pijana Angielka podeszła do nas i zapytała mnie "jesteś obcokrajowcem?" na co ja oczywiście odpowiedziałam twierdząco a wtedy ona stwierdziła "ja uważam, że ponieważ ja jestem stąd, a wy z innego kraju, ja mam wieksze prawo do tego miejsca (czyli mojego krzesła!)"
I się zaczęło. Kobieta była naprawdę agresywna, mówiąc, że ona płaci podatki a my tu przyjeżdżamy do JEJ kraju i tylko bierzemy, bla bla bla... Była przy tym naprawdę niemiła i ledwo trzymała się na nogach. W końcu jakaś inna kobieta ją odciągneła po czym sama wrociła i zaczęła nas przepraszać za swoją PARTNERKĘ.

Po raz pierwszy od czasu naszego przyjazdu spotkałam się z wrogością spowodowaną tym, że jestem z innego kraju. Na ogół ludzie zauważają mój akcent i zaczynają przyjazną rozmowę, która na ogół kończy się stwierdzeniem "aaa, byłem w Krakowie na wieczorze kawalerskim mojego kolegi;-)"

Poza tym, czy nie jest tak, że po grupach mniejszościowych (jaką przecież są także homoseksualiści) spodziewamy się większej otwartości i wyrozumiałości?

A tymczasem jakby jest na odwrót...

Brak komentarzy: