Jej, trochę się boję napisać, że tym razem noce mijają spokojnie, bo jeszcze jedna mi została;-)
Wczoraj byłam zajęta do 3, a potem poszłam do dyżurki lekarskiej, gdzie spotkałam inną junior doktor, która powiedziała mi, że zaraz przyjdzie jedna starsza lekarka, która zgodziła się wytłumaczyć nam zaburzenia w gazometrii, które są dość skomplikowanym tematem.
Lekarka faktycznie zaraz przyszła, przygotowana! Położyła przed nami różne wyniki badań i je analizowałyśmy. Potem tłumaczyła nam, jak postępować z pacjentami, którzy chorują na obturacyjną chorobę płuc a potem jeszcze zadawałyśmy pytania. Była strasznie miła (cha cha, to chyba jasne, kto niemiły zgodziłby się nas uczyć o tej porze;-) i rzeczowa i wszyyyystko stało się jasne.
Przed czwartą zaczęły nasze bleepy dzwonić i każdy musiał wrócić do pracy.
Czy ja się przeprowadziłam do innego kraju, czy do innego Świata, że lekarzowi w środku nocy chce się uczyć młodszego kolegę?
;-)
czwartek, 25 marca 2010
poniedziałek, 15 marca 2010
Nocami
Zaczęło się spokojnie. Pierwszej nocy spalam prawie trzy godziny! Drugiej juz tylko dwie a trzeciej wcale. Czwartej nocy wszyscy pacjenci zaczeli chorowac o piatej nad ranem, wiec musialam dluzej zostac, bo do 8 rano nie zdazylam:-)
W nocy szpital wyglada zupelnie inaczej. Jest cicho i chlodno. Dopiero na oddziale wewnetrznym pacjenci mowia sami do siebie, albo do mnie, zupelnie do rzeczy. Chodza po korytarzu, chca wracac do domu, trzeba im tlumaczyc i przekonywac.
W nocy strasznie duzo zalezy od pielegniarki. Jesli jest doswiadczona, wtedy kazda praca idzie sprawniej.
W zyciu sie tak duzo nie nauczylam. Pobity nastolatek, nastolatka z pocietymi nafgarstkami, kobieta, ktora caly czas sie pogarszala i nikt nie wiedzial dlaczego.
Musialam zalozyc jeden cewnik, zrobic duzo ekg, wenflony, pobrac krew tetnicza. Kazey pacjent byl jak zagadka. Bylo to fascynujace, a jednoczesnie tak strasznie meczace, wysilac umysl w srodku nocy! W piatek rano, po czwartej nocy bylam zupelnie nieprzytomna. Krecilo mi sie w glowie i zasypialam jak tylko przestawalam isc. Okazalo sie, ze moge zasnac wszedzie i o kazdej porze:-)
Nawet w filharmonii;-)
W nocy szpital wyglada zupelnie inaczej. Jest cicho i chlodno. Dopiero na oddziale wewnetrznym pacjenci mowia sami do siebie, albo do mnie, zupelnie do rzeczy. Chodza po korytarzu, chca wracac do domu, trzeba im tlumaczyc i przekonywac.
W nocy strasznie duzo zalezy od pielegniarki. Jesli jest doswiadczona, wtedy kazda praca idzie sprawniej.
W zyciu sie tak duzo nie nauczylam. Pobity nastolatek, nastolatka z pocietymi nafgarstkami, kobieta, ktora caly czas sie pogarszala i nikt nie wiedzial dlaczego.
Musialam zalozyc jeden cewnik, zrobic duzo ekg, wenflony, pobrac krew tetnicza. Kazey pacjent byl jak zagadka. Bylo to fascynujace, a jednoczesnie tak strasznie meczace, wysilac umysl w srodku nocy! W piatek rano, po czwartej nocy bylam zupelnie nieprzytomna. Krecilo mi sie w glowie i zasypialam jak tylko przestawalam isc. Okazalo sie, ze moge zasnac wszedzie i o kazdej porze:-)
Nawet w filharmonii;-)
sobota, 6 marca 2010
się dzieje!
W szpitalu zostałam sama. Bilal miał nocne dyżury, a Katherine urlop. w związku z tym, byłam jedynym lekarzem na oddziale! I oczywiście, tak jak przez ostatnie dwa tygodnie nie działo się nic, tak teraz działo się wszystko!! Zgodnie z prawem Murphy'ego:-)
Po pierwsze, w jednej sali szalała biegunka. Kolejne pacjentki chorowały i kolejne pielęgniarki nie przychodziły do pracy:-) Szczyt został osiągnięty w piątek, kiedy musieliśmy zamknąć oddział!! Czyli nikt nie mógł wchodzić i przyszła pielęgniarka od chorób zakaźnych, która chodziła za nami i mówiła "załóż rękawiczki, nie dotykaj tego, najpierw zdejmij fartuch, dotknąłeś, musisz umyć ręce jeszcze raz!" i tak cały czas.
Po drugie, kierując się cały czas tą samą zasadą, dwie pacjentki NA RAZ zaczęły mieć ból w klatce piersiowej. Obie w zainfekowanej sali, a jakże! Ubieranie się w fartuch ochronny, rękawiczki, mycie aparatu do ekg zajęło mi więcej czasu, niż badanie tych pacjentek:-) Na szczęście nie miały zawału, bo bym im raczej nie pomogła na czas, haha.
I tak dalej przez cały tydzień. Codziennie zostawałam po godzinach, przychodziłam przez ósmą i wracałam ledwo żywa do domu. W końcu zrozumiałam, dlaczego lekarze powinni więcej zarabiać - ze względu na odpowiedzialność! Cały czas jestem tak zestresowana, że popełnię jakiś błąd!
Żeby się zrelaksować, zapisałam się na siłownię i jest bardzo fajnie. Chodzę po szpitalu, co mi pozwala zapomnieć o pacjentach.
A w przyszłym tygodniu mam 4 nocne dyżury! To dopiero będzie się działo:-)
Po pierwsze, w jednej sali szalała biegunka. Kolejne pacjentki chorowały i kolejne pielęgniarki nie przychodziły do pracy:-) Szczyt został osiągnięty w piątek, kiedy musieliśmy zamknąć oddział!! Czyli nikt nie mógł wchodzić i przyszła pielęgniarka od chorób zakaźnych, która chodziła za nami i mówiła "załóż rękawiczki, nie dotykaj tego, najpierw zdejmij fartuch, dotknąłeś, musisz umyć ręce jeszcze raz!" i tak cały czas.
Po drugie, kierując się cały czas tą samą zasadą, dwie pacjentki NA RAZ zaczęły mieć ból w klatce piersiowej. Obie w zainfekowanej sali, a jakże! Ubieranie się w fartuch ochronny, rękawiczki, mycie aparatu do ekg zajęło mi więcej czasu, niż badanie tych pacjentek:-) Na szczęście nie miały zawału, bo bym im raczej nie pomogła na czas, haha.
I tak dalej przez cały tydzień. Codziennie zostawałam po godzinach, przychodziłam przez ósmą i wracałam ledwo żywa do domu. W końcu zrozumiałam, dlaczego lekarze powinni więcej zarabiać - ze względu na odpowiedzialność! Cały czas jestem tak zestresowana, że popełnię jakiś błąd!
Żeby się zrelaksować, zapisałam się na siłownię i jest bardzo fajnie. Chodzę po szpitalu, co mi pozwala zapomnieć o pacjentach.
A w przyszłym tygodniu mam 4 nocne dyżury! To dopiero będzie się działo:-)
Subskrybuj:
Posty (Atom)