poniedziałek, 5 lipca 2010

Lancaster

Zaczęło się od wielu telefonów, wielu odmów, zasłaniania się przepisami i rozczarowania. Aż pewnego dnia zadzwonił telefon i zostałam zaproszona na rozmowę kwalifikacyjną. Do Lancaster, godzinę drogi od  Manchester. 

Lancaster jest ładnym, spokojnym, bardzo zielonym masteczkiem z nieproporcjonalnie dużym 
szpitalem;-) Rozmowę przeprowadzał dyrektor od stażu FY1. Najpierw powiedział, że jest zaskoczony, że tak dobrze mówię po angielsku;-) wyjaśniłam mu, że zaczęłam się uczyć jeszcze jak byłam w Polsce. To ludzi bardzo dziwi, bo oni tutaj nie uczą się jezyków. No, może się uczą, ale bardzo nieskutecznie;-)) 
Potem musialam odegrać scenkę - jestem na dyżurze i zostaję wezwana do pacjenta z narastającą dusznością. Pacjenta grał manekin. Na koniec musiałam przepisać na specjalną kartę wszystkie leki, które pacjent zażywa. Na szczęście wszystko to robię na codzień ale muszę przyznać, że gdybym dopiero co przyjechała z Polski, nie miałabym pojęcia, co robić. No ale poszło mi bardzo dobrze i dostałam pracę!!
Tak starsznie się cieszę! Zaczynam w sierpniu, oficjalny, zatwierdzony przez odpowiednie władze staż! Moja kariera nabiera tempa! Haha, chyba się rozpędziłam;-)
W kazdym razie, nadchodzi czas zmian. Fajnie:-)

A w piątek już lecimy do Krakowa na tydzień! I Komorowski wygrał wybory! 
I nawet to, że w tym tygodniu pracuję nocami mnie tak nie przeraża;-)

Brak komentarzy: