środa, 3 lutego 2010

Mr.S

Długo nie znałam odpowiedzi. Ale jeśli dziś ktoś by mnie zapytał, kto jest moim wzorem, to bym odpowiedziała - Mr.S.

Mr.S jest konsultantem, który przyjął mnie do swojego zespołu. Jest po prostu strasznie mądry, ale jest też bardzo miły, umiechnięty, przy każdym pacjencie spędza dużo czasu, a potem mówi zawsze parę słów do nas w celu edukacji. Obchód trwa sto lat, ale każdy pacjent jest zadowolony, zapytał o wszystko co chciał i  usłyszał wyczerpujące odpowiedzi.a ja się tak starsznie dużo uczę!! Mr.S mówi, czemu tem lek jest lepszy niż inny, zadaje ciekawe pytania, strasznie dużo opowiada na temat różnych ras, rozmawia z 90-cio letnią hinduską po hindusku i przyznaje, ze nic nie rozumie (popłakałam się dziś ze śmiechu jak próbował się z tą maleńką babulinką porozumieć;-))

Dziś Mr.S w czasie obchodu poprosił syna i synową 72-letniego pacjenta na bok i wytłumaczył im, że ojciec ma raka nieoperacyjnego. Pokazał im schemat wątroby, wytłumaczył, które części są zajete, powiedział jakie są możliwości leczenia i rokowanie. Ale zrobił to tak delikatnie i z wyczuciem. I tak spokojnie. I inteligentnie. Naprawdę byłam pod ogromnym wrażeniem.

Jak dorosnę to chcę być jak Mr. S.

Brak komentarzy: