sobota, 5 grudnia 2009

regina - królowa!

Jednak przeżyłam tą świnską grypę, głównie dzięki Michałowi, który bardzo o mnie dbał. Ledwo! Ja choruję krótko, ale intensywnie:-) Ostatnio wypełniałam ankietę do Medycyny Pracy i tam było pytanie, czy przez ostatni rok byłam dłużej niż tydzień na zwolnieniu lekarskim. No I co z tego, że nie byłam, jeśli ja 3 dni choroby ledwo przeżywam?;-)

Ale jeszcze zanim się rozchrowałam, poszliśmy na koncert Reginy Spektor, którą uwielbiam. Koncert był GENIALNY! Regina ma niesamowity głos i charyzmę. Każdą pisenkę zaśpiewała cudownie, przez półtorej godziny nie mogłąm oderwać oczu od sceny. No naprawdę - masakra;-)
Zespół też miała bardzo dobry, bębniarza i dwóch chińczyków, na skrzypcach i wiolonczeli. Wszyscy tacy profesjonalni i zgrani - szok.

Wprawdzie siedzieliśmy dość daleko, ale jej, było warto. To był najlepszy koncert w moim życiu i teraz jak słucham płyty to już nie robi takiego wrażenia, ponieważ na żywo Regina jest 100 razy lepsza!

Brak komentarzy: