Zaczelo sie w sobote kolo 13, moj blip zaczal robic "pi, pi, pi,pi,pi". Dzwonie. "a bo my tu mamy pacjenta na oddziale drugim i przewrocil sie w lazience i nikt tego nie widzial i strasznie boli go glowa". Poszlam na odzial. Pacjent lezy w lozku i zanim nawetn otworzylam usta pacjent zaczyna mowic - " ah, wszystko mnie boli. Boli mnie glowa, plecy, szyja, dretwieje mi czolo i rece i nogi, nie moge sie w ogole ruszyc, wszystko boli, prosze pomoz mi. Probuje go zbadac. Gdzie nie dotkne, slysze "aaaaaaah, jak boli".
Pytam Pacjenta, co moge dla niego zrobic, bo jest na 4 lekach przeciwbolowych i nastepna dawke moze dostac za gOdzine. A on na to " a bo mi tylko morfina pomaga. I tylko dozylnie"! Hahaha, no to niezle, cpuna mamy!
W ciagu nastepnych trzech dni, Pacjent probowal kupic od pielegniarki kodeine za 20 funtow, ustalic, jak sie nazywa moj starszy lekarz, zeby naslac na niego swoich kolegow, na moich oczach symulowal upadek (wygladalo idiotycznie), napisal dwa listy do calego personelu szpitala, ktore w ogole nie mialy sensu, zaczal byc agresywny, przyszla ochrona, dwoch policjantow, ktorzy powiedzieli, zeby nie zgrywal gangstera i psychiatra, z ktory pacjent nie chcial rozmawiac...
Czwartwgo dnia pacjent spakowal torbe, narzucil na ramie, na wlasne zadanie sie wypisal i sprezystym krokiem wymaszerowal ze szpitala:-)
i to wszystko na moim dyzurze;-)
czwartek, 20 maja 2010
piątek, 7 maja 2010
Dieta proteinowa
Aha!
Odchudzam się.
Tak, tak. Zaczęłam 26 kwietnia, żeby zdążyć na przyjazd Basi;-) za miesiąc. Dieta jest dość nieskomplikowana, chociaż nie powiem, żeby była prosta do przestrzegania. Reguła jest jedna - jemy samo białko. Noo, przynajmniej na początku, ale ja jestem na początku;-) Profesjonalna strona internetowa ustaliła, że jeśli będę wytrwała, to 19 lipca będę równie piękna jak teraz, za to 10 (tak, dziesięć) kilogramów chudsza;-)
Tak, tak. Zaczęłam 26 kwietnia, żeby zdążyć na przyjazd Basi;-) za miesiąc. Dieta jest dość nieskomplikowana, chociaż nie powiem, żeby była prosta do przestrzegania. Reguła jest jedna - jemy samo białko. Noo, przynajmniej na początku, ale ja jestem na początku;-) Profesjonalna strona internetowa ustaliła, że jeśli będę wytrwała, to 19 lipca będę równie piękna jak teraz, za to 10 (tak, dziesięć) kilogramów chudsza;-)
Więc trzymajcie kciuki. A Michałowi powiedzcie, że ma mnie wspierać, a nie komentować, że faza ataku (czyli pierwsza faza diety) to jest atak na niego!
;-)
ps. schudlam 3 kg!!!:-)
ps. schudlam 3 kg!!!:-)
środa, 28 kwietnia 2010
Cardiac arrest!!! YEEEEY!
Tak!
W ubiegłym tygodniu pracowałam nocami i było okropnie. Ciemno, zimno, żaden pacjent nie ma wenflonu, za to każdemu spada ciśnienie. Albo zaczyna się ból w klatce piersiowej. Albo pacjent zaczyna wymiotować powyżej 1,5 l fusowatych wymiotów. Ach bajka. A lekarz starszy mówi - to ja teraz idę spać, więc juz do mnie nie dzwoń;-)
Ale moje trudy zostały wynagrodzone - Zatrzymanie akcji serca!! Nagle mój bleep zamiast po prostu pikać, zaczyna mówić - "zatrzymanie akcji serca, oddział szósty"! Ach, co za adrenalina! A ja właśnie jestem w "cardiac arrest team"! Więc rzucam wszystko i zaczynam biec długimi korytarzami szpitala, za oknami dnieje, w niebieskim ubranku (w takim wygodnie w nocy;-), niewyspana i myślę sobie - jak na filmie!!! Wpadam na oddział szósty, tam akcja już rozpoczęta, zaczynam uciskanie akcji piersiowej, inni zakładają wenflon, inni robią oddechy, działamy jak w zegarku!
A potem, też jak na filmie - "time of death - 7:50"...
Pewnych medycznych przeżyć nie zapomni się do końca życia. Ja nigdy nie zapomnę, jak po raz pierwszy intubowałam wcześniaka i jak przy tym płakałam, pierwszej operacji na otwartym sercu, którą widziałam (jak to serce się ruszało w zwolnionym tempie - niesamowite) i mojej pierwszej resuscytacji.
W ubiegłym tygodniu pracowałam nocami i było okropnie. Ciemno, zimno, żaden pacjent nie ma wenflonu, za to każdemu spada ciśnienie. Albo zaczyna się ból w klatce piersiowej. Albo pacjent zaczyna wymiotować powyżej 1,5 l fusowatych wymiotów. Ach bajka. A lekarz starszy mówi - to ja teraz idę spać, więc juz do mnie nie dzwoń;-)
Ale moje trudy zostały wynagrodzone - Zatrzymanie akcji serca!! Nagle mój bleep zamiast po prostu pikać, zaczyna mówić - "zatrzymanie akcji serca, oddział szósty"! Ach, co za adrenalina! A ja właśnie jestem w "cardiac arrest team"! Więc rzucam wszystko i zaczynam biec długimi korytarzami szpitala, za oknami dnieje, w niebieskim ubranku (w takim wygodnie w nocy;-), niewyspana i myślę sobie - jak na filmie!!! Wpadam na oddział szósty, tam akcja już rozpoczęta, zaczynam uciskanie akcji piersiowej, inni zakładają wenflon, inni robią oddechy, działamy jak w zegarku!
A potem, też jak na filmie - "time of death - 7:50"...
Pewnych medycznych przeżyć nie zapomni się do końca życia. Ja nigdy nie zapomnę, jak po raz pierwszy intubowałam wcześniaka i jak przy tym płakałam, pierwszej operacji na otwartym sercu, którą widziałam (jak to serce się ruszało w zwolnionym tempie - niesamowite) i mojej pierwszej resuscytacji.
środa, 7 kwietnia 2010
Z Polski jestem...
Dzisiaj zaczęłam geriatrię, czyli choroby wewnętrzne osób starszych. Jest bardzo miło.
Razem z Rebecca, lekarzem F2 robiłyśmy dziś obchód.
Przychodzimy do pacjentki, zaczynam zadawać pytania, "jak się pani czuje, czy coś boli, jak nogi"... potem Rebecca z nią rozmawia. Aż nagle pacjentka pyta (do mnie): - A Ty skąd jesteś? Więc mówię, że z Polski. A na to ona: - I rozumiesz o czym tu rozmawiamy? Bo ja miałam sprzątaczkę z Polski i ona w ogóle nie rozumiała, co do niej mówiłam!
Taaaa...
:-)
Razem z Rebecca, lekarzem F2 robiłyśmy dziś obchód.
Przychodzimy do pacjentki, zaczynam zadawać pytania, "jak się pani czuje, czy coś boli, jak nogi"... potem Rebecca z nią rozmawia. Aż nagle pacjentka pyta (do mnie): - A Ty skąd jesteś? Więc mówię, że z Polski. A na to ona: - I rozumiesz o czym tu rozmawiamy? Bo ja miałam sprzątaczkę z Polski i ona w ogóle nie rozumiała, co do niej mówiłam!
Taaaa...
:-)
Les miserables i kaczka
Na Święta pojechaliśmy do Londynu. Bylo cudownie.
Przyjechalismy w piatek i poszlismy kupic bilety na musical. Wybralismy Les miserables, czyli Nedznicy na podstawie powiesci Victora Hugo. Jest to najdluzej grany musical na West endzie! Przedstawienie bylo wspaniale, aktorzy swietnie spiewali, muzyka byla fantastyczna... Ach! Ja oczywiscie sie poplakalam, ale tylko dlatego, ze mi sie podobalo!;-) Musicale sa moim nowym ulubionym sposobem spedzania czasu:-)
A drugim ulubionym jest jedzenie kaczki! Tak, tak. Przed wyjazdem Louisa powiedziala nam, ze w Londynie jest taka restauracja chinska, gdzie serwuja najlepsza kaczke w Anglii - four seasons. Four seasons to oczywiscie nazwa restauracji, nie kaczki! W kazdym razie zrobilam research, z ktorego wynikalo, ze miejsce jest bardzo popularne, wiec Michal zarezerwowal stolik. I dzieki bogu!! Poszlismy tam w sobote wieczorem. Przed restauracja - dzikie tlumy, na wystawie kucharz kroi kaczki;-) przecisnelismy sie przez tlum i zamowilismy. Coz to byla za uczta! Pyszna i krotka, bo jak tylko odlozylismy paleczki, pojawil sie kelner z rachunkiem;-) Po nas jeszcze wiele osob czekalo...
Jednym slowem, w Londynie bylo super. Tylko cockney akcent zostal zastapiony polish akcentem;-)
Przyjechalismy w piatek i poszlismy kupic bilety na musical. Wybralismy Les miserables, czyli Nedznicy na podstawie powiesci Victora Hugo. Jest to najdluzej grany musical na West endzie! Przedstawienie bylo wspaniale, aktorzy swietnie spiewali, muzyka byla fantastyczna... Ach! Ja oczywiscie sie poplakalam, ale tylko dlatego, ze mi sie podobalo!;-) Musicale sa moim nowym ulubionym sposobem spedzania czasu:-)
A drugim ulubionym jest jedzenie kaczki! Tak, tak. Przed wyjazdem Louisa powiedziala nam, ze w Londynie jest taka restauracja chinska, gdzie serwuja najlepsza kaczke w Anglii - four seasons. Four seasons to oczywiscie nazwa restauracji, nie kaczki! W kazdym razie zrobilam research, z ktorego wynikalo, ze miejsce jest bardzo popularne, wiec Michal zarezerwowal stolik. I dzieki bogu!! Poszlismy tam w sobote wieczorem. Przed restauracja - dzikie tlumy, na wystawie kucharz kroi kaczki;-) przecisnelismy sie przez tlum i zamowilismy. Coz to byla za uczta! Pyszna i krotka, bo jak tylko odlozylismy paleczki, pojawil sie kelner z rachunkiem;-) Po nas jeszcze wiele osob czekalo...
Jednym slowem, w Londynie bylo super. Tylko cockney akcent zostal zastapiony polish akcentem;-)
czwartek, 25 marca 2010
Znowu nocami...
Jej, trochę się boję napisać, że tym razem noce mijają spokojnie, bo jeszcze jedna mi została;-)
Wczoraj byłam zajęta do 3, a potem poszłam do dyżurki lekarskiej, gdzie spotkałam inną junior doktor, która powiedziała mi, że zaraz przyjdzie jedna starsza lekarka, która zgodziła się wytłumaczyć nam zaburzenia w gazometrii, które są dość skomplikowanym tematem.
Lekarka faktycznie zaraz przyszła, przygotowana! Położyła przed nami różne wyniki badań i je analizowałyśmy. Potem tłumaczyła nam, jak postępować z pacjentami, którzy chorują na obturacyjną chorobę płuc a potem jeszcze zadawałyśmy pytania. Była strasznie miła (cha cha, to chyba jasne, kto niemiły zgodziłby się nas uczyć o tej porze;-) i rzeczowa i wszyyyystko stało się jasne.
Przed czwartą zaczęły nasze bleepy dzwonić i każdy musiał wrócić do pracy.
Czy ja się przeprowadziłam do innego kraju, czy do innego Świata, że lekarzowi w środku nocy chce się uczyć młodszego kolegę?
;-)
Wczoraj byłam zajęta do 3, a potem poszłam do dyżurki lekarskiej, gdzie spotkałam inną junior doktor, która powiedziała mi, że zaraz przyjdzie jedna starsza lekarka, która zgodziła się wytłumaczyć nam zaburzenia w gazometrii, które są dość skomplikowanym tematem.
Lekarka faktycznie zaraz przyszła, przygotowana! Położyła przed nami różne wyniki badań i je analizowałyśmy. Potem tłumaczyła nam, jak postępować z pacjentami, którzy chorują na obturacyjną chorobę płuc a potem jeszcze zadawałyśmy pytania. Była strasznie miła (cha cha, to chyba jasne, kto niemiły zgodziłby się nas uczyć o tej porze;-) i rzeczowa i wszyyyystko stało się jasne.
Przed czwartą zaczęły nasze bleepy dzwonić i każdy musiał wrócić do pracy.
Czy ja się przeprowadziłam do innego kraju, czy do innego Świata, że lekarzowi w środku nocy chce się uczyć młodszego kolegę?
;-)
poniedziałek, 15 marca 2010
Nocami
Zaczęło się spokojnie. Pierwszej nocy spalam prawie trzy godziny! Drugiej juz tylko dwie a trzeciej wcale. Czwartej nocy wszyscy pacjenci zaczeli chorowac o piatej nad ranem, wiec musialam dluzej zostac, bo do 8 rano nie zdazylam:-)
W nocy szpital wyglada zupelnie inaczej. Jest cicho i chlodno. Dopiero na oddziale wewnetrznym pacjenci mowia sami do siebie, albo do mnie, zupelnie do rzeczy. Chodza po korytarzu, chca wracac do domu, trzeba im tlumaczyc i przekonywac.
W nocy strasznie duzo zalezy od pielegniarki. Jesli jest doswiadczona, wtedy kazda praca idzie sprawniej.
W zyciu sie tak duzo nie nauczylam. Pobity nastolatek, nastolatka z pocietymi nafgarstkami, kobieta, ktora caly czas sie pogarszala i nikt nie wiedzial dlaczego.
Musialam zalozyc jeden cewnik, zrobic duzo ekg, wenflony, pobrac krew tetnicza. Kazey pacjent byl jak zagadka. Bylo to fascynujace, a jednoczesnie tak strasznie meczace, wysilac umysl w srodku nocy! W piatek rano, po czwartej nocy bylam zupelnie nieprzytomna. Krecilo mi sie w glowie i zasypialam jak tylko przestawalam isc. Okazalo sie, ze moge zasnac wszedzie i o kazdej porze:-)
Nawet w filharmonii;-)
W nocy szpital wyglada zupelnie inaczej. Jest cicho i chlodno. Dopiero na oddziale wewnetrznym pacjenci mowia sami do siebie, albo do mnie, zupelnie do rzeczy. Chodza po korytarzu, chca wracac do domu, trzeba im tlumaczyc i przekonywac.
W nocy strasznie duzo zalezy od pielegniarki. Jesli jest doswiadczona, wtedy kazda praca idzie sprawniej.
W zyciu sie tak duzo nie nauczylam. Pobity nastolatek, nastolatka z pocietymi nafgarstkami, kobieta, ktora caly czas sie pogarszala i nikt nie wiedzial dlaczego.
Musialam zalozyc jeden cewnik, zrobic duzo ekg, wenflony, pobrac krew tetnicza. Kazey pacjent byl jak zagadka. Bylo to fascynujace, a jednoczesnie tak strasznie meczace, wysilac umysl w srodku nocy! W piatek rano, po czwartej nocy bylam zupelnie nieprzytomna. Krecilo mi sie w glowie i zasypialam jak tylko przestawalam isc. Okazalo sie, ze moge zasnac wszedzie i o kazdej porze:-)
Nawet w filharmonii;-)
sobota, 6 marca 2010
się dzieje!
W szpitalu zostałam sama. Bilal miał nocne dyżury, a Katherine urlop. w związku z tym, byłam jedynym lekarzem na oddziale! I oczywiście, tak jak przez ostatnie dwa tygodnie nie działo się nic, tak teraz działo się wszystko!! Zgodnie z prawem Murphy'ego:-)
Po pierwsze, w jednej sali szalała biegunka. Kolejne pacjentki chorowały i kolejne pielęgniarki nie przychodziły do pracy:-) Szczyt został osiągnięty w piątek, kiedy musieliśmy zamknąć oddział!! Czyli nikt nie mógł wchodzić i przyszła pielęgniarka od chorób zakaźnych, która chodziła za nami i mówiła "załóż rękawiczki, nie dotykaj tego, najpierw zdejmij fartuch, dotknąłeś, musisz umyć ręce jeszcze raz!" i tak cały czas.
Po drugie, kierując się cały czas tą samą zasadą, dwie pacjentki NA RAZ zaczęły mieć ból w klatce piersiowej. Obie w zainfekowanej sali, a jakże! Ubieranie się w fartuch ochronny, rękawiczki, mycie aparatu do ekg zajęło mi więcej czasu, niż badanie tych pacjentek:-) Na szczęście nie miały zawału, bo bym im raczej nie pomogła na czas, haha.
I tak dalej przez cały tydzień. Codziennie zostawałam po godzinach, przychodziłam przez ósmą i wracałam ledwo żywa do domu. W końcu zrozumiałam, dlaczego lekarze powinni więcej zarabiać - ze względu na odpowiedzialność! Cały czas jestem tak zestresowana, że popełnię jakiś błąd!
Żeby się zrelaksować, zapisałam się na siłownię i jest bardzo fajnie. Chodzę po szpitalu, co mi pozwala zapomnieć o pacjentach.
A w przyszłym tygodniu mam 4 nocne dyżury! To dopiero będzie się działo:-)
Po pierwsze, w jednej sali szalała biegunka. Kolejne pacjentki chorowały i kolejne pielęgniarki nie przychodziły do pracy:-) Szczyt został osiągnięty w piątek, kiedy musieliśmy zamknąć oddział!! Czyli nikt nie mógł wchodzić i przyszła pielęgniarka od chorób zakaźnych, która chodziła za nami i mówiła "załóż rękawiczki, nie dotykaj tego, najpierw zdejmij fartuch, dotknąłeś, musisz umyć ręce jeszcze raz!" i tak cały czas.
Po drugie, kierując się cały czas tą samą zasadą, dwie pacjentki NA RAZ zaczęły mieć ból w klatce piersiowej. Obie w zainfekowanej sali, a jakże! Ubieranie się w fartuch ochronny, rękawiczki, mycie aparatu do ekg zajęło mi więcej czasu, niż badanie tych pacjentek:-) Na szczęście nie miały zawału, bo bym im raczej nie pomogła na czas, haha.
I tak dalej przez cały tydzień. Codziennie zostawałam po godzinach, przychodziłam przez ósmą i wracałam ledwo żywa do domu. W końcu zrozumiałam, dlaczego lekarze powinni więcej zarabiać - ze względu na odpowiedzialność! Cały czas jestem tak zestresowana, że popełnię jakiś błąd!
Żeby się zrelaksować, zapisałam się na siłownię i jest bardzo fajnie. Chodzę po szpitalu, co mi pozwala zapomnieć o pacjentach.
A w przyszłym tygodniu mam 4 nocne dyżury! To dopiero będzie się działo:-)
czwartek, 25 lutego 2010
Z piekła rodem...
Naprawdę. Naprawdę nie mogę przejść nad tym do porządku dziennego i każdemu kto tylko chce słuchać o tym mówię. A mianowicie - brytyjskie dzieci są najgorsze na Świecie! Jak słowo daje! A wiem o tym, bo i 7 rano, kiedy jadę do pracy, i 16, kiedy z niej wracam, to także ich godziny podróżowania. I jestem po prostu załamana. To nie są dzieci - to są zwierzęta!! I to dzikie, z buszu!
Biegają po autobusie, krzyczą, śpiewają, ale jak - na cały głos, biją się, skaczą, plują, rzucają się jedzeniem, jedzą chipsy o 7 rano!!! po pierwsze kto daję dzieciom chipsy do szkoły a po drugie, czy one nie dostały śniadania? Wyrzucają plastikowe butelki przez okno, plują przez okno na inne bachory, jednym słowem - masakra!
Najgorsze (no, najgorsze nie-najgorsze, w kazdym razie oburzające;-) jest to, ze dotyczy to i chłopców i dziewczynek. Dziś w autobusie 12-letnie dziewczyniki darły się i biegały z góry na dół. No naprawdę, jak w zoo!!
Najbardziej dziwi mnie to, że nikt im nie zwróci uwagi. Dorośli po prostu siedzą i patrzą. Czasami tylko kierowca zatrzyma autobus, pójdzie na górne piętro (które dotąd było moje ulubione, teraz po prostu zostałam wysiedlona;-) i coś im powie. Ja się gotuję w sobie i piorunuję ich spojrzeniem. Czasami nawet pomaga;-)
I tylko mnie zastanawia - czy czasy się zmieniły, czy to inna kultura, czy może ja się starzeję?
Hm.
Biegają po autobusie, krzyczą, śpiewają, ale jak - na cały głos, biją się, skaczą, plują, rzucają się jedzeniem, jedzą chipsy o 7 rano!!! po pierwsze kto daję dzieciom chipsy do szkoły a po drugie, czy one nie dostały śniadania? Wyrzucają plastikowe butelki przez okno, plują przez okno na inne bachory, jednym słowem - masakra!
Najgorsze (no, najgorsze nie-najgorsze, w kazdym razie oburzające;-) jest to, ze dotyczy to i chłopców i dziewczynek. Dziś w autobusie 12-letnie dziewczyniki darły się i biegały z góry na dół. No naprawdę, jak w zoo!!
Najbardziej dziwi mnie to, że nikt im nie zwróci uwagi. Dorośli po prostu siedzą i patrzą. Czasami tylko kierowca zatrzyma autobus, pójdzie na górne piętro (które dotąd było moje ulubione, teraz po prostu zostałam wysiedlona;-) i coś im powie. Ja się gotuję w sobie i piorunuję ich spojrzeniem. Czasami nawet pomaga;-)
I tylko mnie zastanawia - czy czasy się zmieniły, czy to inna kultura, czy może ja się starzeję?
Hm.
wtorek, 16 lutego 2010
Nowy tydzien, nowa praca;-)
I oto w koncu!
Dostalam stala prace, w szpitalu w Manchester. Nie w tym, w ktorym pracowalam, w innym, troche dalej, wiec juz nie chodze na piechote, tylko musze pojechac autobusem;-) No ale jest bardzo fajnie, no i praca jest do konca lipca, czyli na kolejne 5 miesiecy! Czyli dokladnie tak jak chcialam;-)
Jakos tydzien temu zaproponowali mi prace w Llanelli, czyli na koncu swiata, tez do konca lipca, ale odmowilam. Nie chcialam sie za bardzo przyznac, ale teraz wiem, ze dobrze zrobilam, bo sie wszystko ulozylo tak jak chcialam!
Do konca marca bede pracowala na ortopedii, a od kwietnia na chorobach wewnetrznych. Dzis podjelam pierwsza samodzielna decyzje. Byl 23-letni (przystojny) pacjent po zabiegu i bardzo go bolal dol brzucha. No wiec zbadalam, i byl twardy. Brzuch. Wiec polecilam pacjentowi, zeby sie wysiusial, ale nie mogl, bo jeszcze znieczulenie dzialalo. Wiec postanowilam, ze trzeba pacjenta zacewnikowac. I to byla dobra decyzja!:-) Co ciekawe, w Anglii jest to obowiazkiem lekarza F1! Ale na szczescie pielegniarka dyplomowana sie zaoferowala wiec ja tylko patrzylam;-)))
Dostalam stala prace, w szpitalu w Manchester. Nie w tym, w ktorym pracowalam, w innym, troche dalej, wiec juz nie chodze na piechote, tylko musze pojechac autobusem;-) No ale jest bardzo fajnie, no i praca jest do konca lipca, czyli na kolejne 5 miesiecy! Czyli dokladnie tak jak chcialam;-)
Jakos tydzien temu zaproponowali mi prace w Llanelli, czyli na koncu swiata, tez do konca lipca, ale odmowilam. Nie chcialam sie za bardzo przyznac, ale teraz wiem, ze dobrze zrobilam, bo sie wszystko ulozylo tak jak chcialam!
Do konca marca bede pracowala na ortopedii, a od kwietnia na chorobach wewnetrznych. Dzis podjelam pierwsza samodzielna decyzje. Byl 23-letni (przystojny) pacjent po zabiegu i bardzo go bolal dol brzucha. No wiec zbadalam, i byl twardy. Brzuch. Wiec polecilam pacjentowi, zeby sie wysiusial, ale nie mogl, bo jeszcze znieczulenie dzialalo. Wiec postanowilam, ze trzeba pacjenta zacewnikowac. I to byla dobra decyzja!:-) Co ciekawe, w Anglii jest to obowiazkiem lekarza F1! Ale na szczescie pielegniarka dyplomowana sie zaoferowala wiec ja tylko patrzylam;-)))
Aaaaach, wlasnie weszlam na moje konto - zaplacili mi za weekend w Newcasle! jestem bogata!!!!!
Wiec na koniec zamieszczam zdjecie lososia, ktorego dzis serwowalam. Jak pracuje do 16 to nagle mam tyle wolnego czasu!;-)
Subskrybuj:
Posty (Atom)

